Skocz do zawartości
  • Postów

    165
  • Wpisów na chatbox

    0
  • Dołączył

J U P I T E R

Emerytowany Fragowicz
  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane

    2
  • Darowizny

    0.00 PLN 

Treść opublikowana przez J U P I T E R

  1. Spoczko, spoczko :D
  2. "Możesz być silny duchem, ale mieć za słabe serce..."

    1. Misza

      Misza

      "brąz jest lustrem formy, winem dla umysłu"

    2. Misza

      Misza

      margaryna jest masłem, masło margaryna lol

    3. Mr. Kropek

      Mr. Kropek

      ziemniak jest kartoflem, kartofel pyrem lol

  3. Szkoda, że cała ścianka Masterów nie weszła :D
  4. Nie kłam, że nie możesz znaleźć ss'ów - robiłem Ci ich 5 sztuk i musisz je mieć. Posiadasz Non Steam więc scrennshotów szukaj tu: C:\Program Files\Counter Strike 1.6\cstrike lub C:\Program FIles\Counter Strike 1.6\polish strike Póki nie będzie screenshotów możesz zapomnieć o unbanie, pozdrawiam. Poza tym zły dział i źle napisane (bez wzoru) - do kosza z tym szajsem.
  5. Gatunek: Biograficzny, Melodramat, Wojenny Rok: 18 czerwca 2008 (świat) Format: Lektor PL Produkcja: Wielka Brytania Reżyseria: John Maybury Opis filmu: Vera wychodzi za żołnierza, który zostaje wysłany na front II wojny światowej. Podczas nieobecności męża kobieta postanawia zamieszkać z dawnym kochankiem, poetą Dylanem Thomasem, i jego żoną. Link do filmu: http://www.cda.pl/video/11408803?wersja=720p Plakat filmu:
  6. Lokalizacja: Poznań, Pleszewska 1 W środę otwarto jedno z największych centrów handlowych w Europie. Wobec handlowego molocha sypie się lawina krytyki. Władze miasta zbojkotowały otwarcie, a prezydent głośno wyraził swój sprzeciw wobec powstania Posnanii. Władze firmy Apsys, która jest inwestorem, uznały, że to decyzja polityczna i zły wybór prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Podkreślają cały czas, że tworzyli Posnanię z myślą o poznaniakach i to frekwencja pokaże, czy kolejne centrum było potrzebne. Wczorajszy wieczór przyciągnął tłumy. Czas pokaże, czy zadziałały promocje czy rodzi się nowa sympatia Wielkopolan. Uroczystości związane z otwarciem rozpoczęły się rano konferencją prasową w kinie Helios. Władze Apsysu oraz sieci Carrefour przez ponad godzinę opowiadały, jak innowacyjne technologie zostały zastosowane w nowym obiekcie. - Nie chcieliśmy stworzyć kolejnego centrum handlowego. Chcieliśmy stworzyć miejsce, które wyznaczy trendy dla kolejnych tego typu inwestycji - rozpoczął Fabrice Bansay, prezes firmy Apsys. Marek Błędowski, członek zarządu Apsys Polska, przekonywał, że Posnania jest jedynym w Poznaniu centrum o charakterze regionalnym. - Centrum ma ogromny zasięg. W ciągu mniej niż 45 min może dotrzeć do nas 1 mln osób - zachwalał. Źródło: http://www.gloswielkopolski.pl/wiadomosci/poznan/a/posnania-tlumy-poznaniakow-i-gwiazdy-na-otwarciu-galerii-zobacz-zdjecia,10759122/
  7. Nie ufam Ci, jak nie spadł Ci włos z czupryny, Wyruszam przeważnie porami późnymi, Wszystko możemy, nic nie nie musimy

  8. Nie ufam Ci, jak nie spadł Ci włos z czupryny, Wyruszam przeważnie porami późnymi, Wszystko możemy, nic nie nie musimy

  9. https://www.youtube.com/watch?v=W3TtS1wkb7M
  10. Coraz to lepiej Ci to wychodzi, fajnie, że masz pasję jakąś i nie tracisz się tylko wytykając czyjeś błędy. Oby tak dalej! :)
  11. Nie ma mnie dla Ciebie, jebać przeznaczenie Wszystko się zmienia, dla Ciebie nie mam już miejsca Nie mam go, nie mam go, nie mam Siemanko, siemanko i siema!

  12. Chyba nadszedł czas na masówkę bo trochę niby BF % spadło, ale wity nie ma :D
  13. Fragujemy.com ta sieć moim drugim domem, od kiedy zacząłem tu przebywać to się stało nałogiem, blauuu! Tak na spontanie :) Może jakąś balladę niedługo stworzę co Wy na to? :)

    1. Forestino # PorNogaming

      Forestino # PorNogaming

      fragujemy fragujemy czasem laski pompujemy hahaha:D:D nie mam glowy do takich rzeczy pzdro

  14. Czekam z niecierpliwością - ten serwer to będzie czysty sztoss. Oj będą pozarywane nocki na weekendy jak już się go "rozhula" :)
  15. Opis: Wiosna 1996 roku. Doświadczony alpinista Rob Hall (Jason Clarke) organizuje kolejną wyprawę na Mount Everest. W niebezpiecznej wędrówce może wziąć udział każdy, komu ciąży akurat w portfelu kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Pod skrzydła bohatera trafiają m.in. chełpliwy Teksańczyk (Josh Brolin), listonosz-fajtłapa (John Hawkes) oraz japońska bizneswoman (Naoko Mori), która hobbystycznie wspina się na ośmiotysięczniki. Bogowie zdają się sprzyjać śmiałkom: pogoda dopisuje, ekwipunek działa bez zarzutu, a serwowane wieczorami procenty pozwalają odreagować trudy podróży. Na ośnieżonym dachu świata, gdzie rozrzedzone powietrze, niskie ciśnienie i jeszcze niższe temperatury tworzą morderczą mieszankę, przygoda życia może się jednak szybko zamienić w dreszczowiec. Jak mówi jedna z postaci: ostatnie słowo zawsze należy do góry. Reżyser Baltasar Kormákur stąpa po kruchym – nomen omen – lodzie. Relacjonując prawdziwą, a przy tym tragiczną w skutkach ekspedycję, powinien oddać hołd jej uczestnikom. Pochwalić odwagę, hart ducha i niezłomność w obliczu zagrożeniu. Problem w tym, że bohaterowie nie są odkrywcami jak Amundsen czy Mallory, nie kieruje też nimi (może z wyjątkiem postaci Hawkesa) żadna świetlista idea. Jedni ryzykują życie dla pieniędzy. Inni, aby zaspokoić głód sportowej rywalizacji lub adrenaliny. I choć większość zapewnia, jak wiele znaczy dla nich rodzina, w praktyce niespecjalnie liczą się z jej uczuciami. Twórca "Kontrabandy" oparł się na szczęście pokusie, by skąpać "Everest" w deszczu łez. Choć w filmie znalazły się sceny obarczone dużym ładunkiem emocjonalnym (patrz: telefoniczne rozmowy Halla z ciężarną żoną), górę biorą obrazy zimnego okrucieństwa sił natury. Najwyraźniej widać je w scenach śmierci bohaterów – wystarczy silny podmuch wiatru albo jeden nieostrożny krok, by w ułamku sekundy przenieść się stąd do wieczności. Bez slów motion i łkających smyczków na ścieżce dźwiękowej. Sposób, w jaki Kormákur opowiada tę historię, niewiele ma wspólnego ze współczesnym kinem katastroficznym. Nieśpieszna narracja, stonowany melodramatyzm i nakręcone bez pomocy CGI sceny akcji przywodzą raczej na myśl filmy z lat 70. Alpiniści nie są tu herosami większymi niż życie. To raczej grupa przeciętniaków, w których odzywa się pierwotny odruch przetrwania za wszelką cenę. Owszem, portrety psychologiczne i relacje wewnątrz grupy są ledwie naszkicowane i niewolne od klisz. Świetni aktorzy potrafią jednak tchnąć w nie życie. W punkt są wybory obsadowe: zamiast wymuskanych hollywoodzkich przystojniaków reżyser zatrudnił ludzi o prezencji zbliżonej do ekipy budowlanej z Pruszkowa. Najbardziej odstający od towarzystwa Jake Gyllenhaal używa skutecznego kamuflażu w postaci długiej, zaniedbanej brody. "Everest" będzie pewnie jednym z przyszłorocznych oscarowych faworytów w kategoriach technicznych. Podziw budzą zarówno piruety kamery Salvatorego Totino, jak i sugestywne efekty dźwiękowe. To dzięki nim w najlepszych momentach dzieło Kormákura ogląda się jak slasher, w którym mordercę z maczetą zastępuje nieokiełznany żywioł. Trudno wyobrazić sobie inne niż kino miejsce, gdzie można by obejrzeć "Everest". To jeden z tych filmów, w których rozmiar ekranu naprawdę ma znaczenie. Źródło: http://www.filmweb.pl/reviews/Gdy+piek%C5%82o+zamarza-17768
  16. Trump jest nie z tej Ziemi, chociaż niezbyt podoba mi się jego podejście do Clinton... Czasami niby jest śmiesznie, ale dość często przesadza ze słowami w jej stronę. Wydaję mi się, że Trump ma większe szanse na objęcie tego stanowiska.
  17. Mistrz samojebek powraca w stylu "Camo" :D Zdjęcie z dziś, pozdrawiam Was i życzę udanego weekendu.
  18. Opis: Dzieci myślą z mózgiem szeroko otwartym; dorastanie, jak zdążyłam zaobserwować, polega tylko na stopniowym zamykaniu go*. „Bez mojej zgody” to historia o trudnych wyborach. O tym, że człowiek czasem musi wybrać "mniejsze zło". Tylko czy aby na pewno "mniejsze zło" istnieje? W sytuacji, w której znalazła się Sara Fitzgerald (świetna gra aktorska Cameron Diaz), nie ma dobrych wyborów. Decyzja, która zapadnie, wskazuje tylko osobę, która będzie bardziej pokrzywdzona. Anna Fitzgerald już w pierwszych minutach filmu mówi, jak i dlaczego została stworzona. To dziwne, prawda? Dzieci zazwyczaj są rolą przypadku. Niestety, Anna dzięki genetycznej manipulacji, została stworzona do konkretnego celu. Istnieje po to, by jej siostra, która jest chora na białaczkę, mogła żyć. Przez lata jeździ do szpitali i jako dawca oddaje tkanki siostrze. Niektórzy pewnie nie zdają sobie sprawy, jakie to traumatyczne przeżycie dla dziecka. Nasza bohaterka czyni to jednak bez mrugnięcia okiem. Anna w pewnym momencie wydaje się zmęczona. Nie wie już, kim jest, bo wszyscy patrzą na nią przez pryzmat chorej siostry. I w końcu podejmuje decyzję, by złożyć sprawę w sądzie o usamowolnienie w kwestii zabiegów medycznych. Ta decyzja jest wielkim ciosem dla Sary, matki dziewczynek, która nie potrafi się pogodzić ze śmiertelną chorobą córki. Nikt nie chciałby znaleźć się w takiej sytuacji. Walka ze śmiercią wymaga wielu poświęceń. To akt wiary, nadziei i miłości. To powiedzenie sobie, że zrobiło się wszystko, by wygrać. Reżyser świetnie wykonał swoje zadanie. Jego film opowiada zarówno o umieraniu, bólu, cierpieniu, jak i o miłości i moralnych aspektach związanych z wyborami, jakie spotykają rodzinę Fitzgeraldów na każdym kroku. Bez mojej zgody to także historia o bezsilności i dojrzewaniu. O tym, jak śmiertelna choroba zmienia ludzi. O tym, że choroba jest często postrzegana jako wyrok, od którego ciągle chcemy się odwoływać. Tylko nie ma do kogo.To opowieść o tym, jak zmienia się w życie w rodzinie chorego. Jak trudno czasem żyć z ludźmi, którzy nie potrafią odpuścić i powiedzieć: "dość". Bez mojej zgody to świetny film. Warto jednak przed jego obejrzeniem zaopatrzyć się w paczkę chusteczek. Bez łez bowiem raczej się nie obejdzie. Źródło: http://www.granice.pl/publicystyka,siostrzana-milosc-recenzja-filmu-bez-mojej-zgody,776
  19. W nocy z 21 na 22 października czeka nas kolejne maksimum meteorów. Tym razem przyszedł czas na Orionidy. Szacuje się, że w ciągu godziny obserwatorzy będą mogli zobaczyć około 30-50 obiektów. Nie sposób jednak przewidzieć ich dokładnej ilości. Przypomnijmy, że w latach 2006 i 2007 w ciągu godziny można było dostrzec nawet 70 obiektów! Oby i w tym roku aktywność Orionidów spełniła nasze oczekiwania. Rój Orionidów podobnie jak Akwarydów związany jest bezpośrednio z kometą Halleya. Radiant czyli miejsce, z którego rozbiegają się meteory znajduje się w konstelacji Oriona i Bliźniąt. Podczas obserwacji nasz wzrok powinniśmy więc skierować w stronę wschodniego horyzontu. Orionidy można obserwować już od początku października, jednak to w nocy z 21 na 22 października ich aktywność wzrasta do maksimum. Kiedy rozpocząć obserwacje? Najlepiej przed godziną 24:00 jednak o tej godzinie radiant będzie znajdował się jeszcze stosunkowo nisko. Z upływem czasu znajdzie się coraz wyżej nad wschodnim horyzontem, ułatwiając nam prowadzenie obserwacji. Księżyc natomiast będzie znajdować się w fazie ostatniej kwadry, tak więc tylko nieznacznie może utrudniać podziwianie "spadających" meteorów. Przypominamy, aby nie patrzeć bezpośrednio w środek radiantu lecz kilkanaście stopni od niego, ponieważ najlepiej widoczne i jasne meteory znajdują się właśnie w tym obszarze. Życzymy wszystkim dobrej pogody i czystego nieba. Źródło: http://www.astronomia24.com/news.php?readmore=562 Radiant w konstelacji Oriona i Bliźniąt
  20. Elegancko @Minka widać od razu, że nasz człowiek :D Łapka i sub poleciał :)
  21. Zbyt "destrukcyjnie" podszedłem do Twojej kandydatury. Masz moje TAK :)
  22. Opis: Historie sukcesów i upadków są bardzo popularnymi nośnikami filmowych emocji i treści. A tym bardziej opowieści o sukcesach, upadkach i podnoszeniu się z kolan, by odnieść kolejne sukcesy. Uwielbiamy oglądać w kinie ludzi walczących dzielnie z przeciwnościami losu, stawiających czoła osobistym tragediom, ukazujących hart ducha w sytuacjach, zdawałoby się, beznadziejnych. I to niezależnie od tego, czy danemu bohaterowi uda się pokonać wszelkie przeszkody, czy też taki człowiek zostanie zmuszony przez życie, żeby się poddać – i w tej, i w tej opcji dostajemy, jako widzowie, mnóstwo emocji i mniej lub bardziej wartościowych refleksji, które zawsze można w jakiś sposób przełożyć na własne problemy. Historia Billy'ego Hope'a (Jake Gyllenhaal), wychowanego bez rodziców i jakichkolwiek idoli chłopaka "z nizin społecznych", który został mistrzem świata w boksie, by na skutek pewnej tragedii upaść na samo dno i podnieść się z niego przy pomocy starych i nowych przyjaciół, posiada wszystkie elementy takiego kina. Łącznie z efektownie nakręconymi i realistycznie ukazanymi pojedynkami w ringu. Ale także przy udziale wszystkich wątków i motywów, które uosabia się z filmami bokserskimi. Doświadczony i trochę zgorzkniały trener, który przestał trenować zawodowców, ale dla protagonisty zmienia zdanie? Jest. Atrakcyjnie wyglądające montażówki ukazujące bohatera przygotowującego się do ważnych pojedynków? Są. Hardy, młodszy bokser, który prowokuje i zaczepia mistrza, by odebrać mu tytuł, a którego nasz mistrz, nawet jeśli upadły, musi pokonać, aby udowodnić jemu, sobie oraz swoim bliskim, że jest prawdziwym mistrzem? Na miejscu. I tak dalej. Jest w "Do utraty sił" wiele fragmentów, które można bez większej przesady określić mianem "the best of" kina bokserskiego, zarówno w kontekście sportowym, jak i dramaturgicznym. Reżyser Antoine Fuqua nic sobie z tego nie robi, prześlizgując się po fabularnych kliszach i próbując zainteresować widza spektaklem i osobistą perspektywą Billy'ego Hope'a, ale wielu widzom może to przeszkadzać. Na szczęście w główną rolę wcielił się nie Eminem, dla którego po części ten scenariusz został napisany, lecz Jake Gyllenhaal, będący w ostatnich kilku latach w – nomen omen – mistrzowskiej formie. Amerykański aktor stał się Billym Hope'em nie tylko fizycznie (w scenach na ringu trudno go poznać pod górą mięśni i dzikim wyrazem twarzy), ale także mentalnie, ukazując perfekcyjnie skomplikowaną osobowość człowieka, który z zewnątrz może wydawać się jedynie prostym osiłkiem. W scenach walk Hope w interpretacji Gyllenhaala jest pewnym siebie wojownikiem, który zachowuje się chwilami jak wściekłe zwierzę w natarciu, natomiast w sekwencjach bardziej wyciszonych, intymnych, które składają się na większą część "Do utraty sił", mocarny mistrz jest przestraszonym i zagubionym chłopakiem, jąkającym się w chwilach stresu i spuszczającym wzrok za każdym razem, gdy nie może znaleźć języka w gębie. Gyllenhaal kontroluje ten dualizm charakteru Hope'a w każdej sekundzie, często łącząc oba oblicza Billy'ego w jednej scenie. "Do utraty sił" jest bowiem filmem bokserskim, z kilkoma imponująco zrealizowanymi i zainscenizowanymi sekwencjami walk w ringu, ale nade wszystko jest dramatem o wychowanym na wilka człowieku, który musi nauczyć się neutralizować wypełniające go frustrację i wściekłość, zastępować je bardziej pozytywnymi emocjami. W tym – jakkolwiek banalnie to brzmi – miłością; do malutkiej córki, do trwających przy nim przyjaciół, do nieznanych mu ludzi, którym może pomóc swoją wiedzą i doświadczeniem. Droga, którą przechodzi Billy Hope, jest okraszona zwyczajowymi przeszkodami stawianymi przez filmowców przed tego typu bohaterami, trudno również oczekiwać po niej większych zaskoczeń, natomiast nie oznacza to wcale, że nie może angażować emocjonalnie. Wręcz przeciwnie, Fuqua miał na tyle rozsądku i talentu, by skupić się na spektaklu i stronie technicznej, a dramat i intymność pozostawić aktorom, na czele z Gyllenhaalem, Rachel McAdams i Forestem Whitakerem. Dzięki nim film, choć przewidywalny, nie zawodzi. Źrodło: http://film.onet.pl/recenzje/do-utraty-sil-wygrana-na-punkty-recenzja/86v33s
  23. Dzięki na pewno skorzystam, przeszedłem wszystkie części od I do Gothica III w tym z dodatkami, aczkolwiek trochę odbijając od części to Gothic 4: Arcania to po prostu dla mnie jedno wielkie DNO już bez Bezimiennego :)
  24. "Zawsze mówię prawdę, nawet kiedy kłamię" ~Al Pacino

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Polityka prywatności