Skocz do zawartości
  • Postów

    6 585
  • Wpisów na chatbox

    0
  • Dołączył

TygryS

Legendarny Fragowicz
  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane

    29
  • Darowizny

    1000.00 PLN 

Treść opublikowana przez TygryS

  1. +
  2. +
  3. +
  4. Niedawno Grzegorz "SZPERO" Dziamałek ogłosił, iż po wielu latach czynnego grania przechodzi na emeryturę. 32-latek bynajmniej jednak nie pożegnał się całkowicie z Counter-Strikiem i zamiast tego postanowił rozpocząć karierę szkoleniową. SZPERO oficjalnie został trenerem Rebels Gaming. Obejmie on więc stery w ekipie, która dotychczas znana była jako PALOMA, a która za moment wystąpi na Intel Extreme Masters Katowice 2024. – Oficjalnie dołączam do Rebels Gaming jako Head Coach. Od zawsze budowanie zespołów sprawiało mi sporo frajdy, więc kiedy pojawiła się propozycja spróbowania swoich sił jako trener, postanowiłem podjąć się tego wyzwania. Dziękuje bardzo za zaufanie i szansę reprezentowania tak świetnej organizacji. Jestem z chłopakami od kilku dni na bootcampie w Madrycie, gdzie przygotowujemy się pod najbliższe turnieje. Nowa rola bardzo mi się podoba i jestem dobrej myśli jeśli chodzi o naszą przyszłość! – przyznał Dziamałek w opublikowanym przez siebie oświadczeniu. SZPERO karierę zaczynał jeszcze w czasach Counter-Strike'a 1.6, broniąc barw choćby słynnego Teamu Pentagram. Potem przyszła era CS:GO, a Dziamałek po dwóch pobytach w Universal Soldiers trafił do ESC Gaming. To z tą organizacją zaliczył pierwszy i jednocześnie ostatni udział w Majorze, pojawiając się na DreamHack Winter 2014. W kolejnych latach reprezentował także Gamers2, Lounge Gaming, Team Kinguin, AGO Esports, Wisłę All iN! Games Kraków, 9INE oraz Anonymo Esports. Z ostatnią formacją rozstał się w lutym ubiegłego roku i od tego czasu grywał miksowo pod szyldem PACTU. Teraz 32-latka czeka debiut w roli trenera. Jego nowi podopieczni w pierwszym meczu play-inów IEM Katowice 2024 podejmą Cloud9. źródło: cybersport.pl
  5. Chińska firma Betavolt New Energy Technology zaprezentowała rewolucyjny akumulator, który na jednym ładowaniu może zasilać urządzenia przez 50 lat. Atomowa bateria energię produkuje z radioaktywnego izotopu. Nie da się zaprzeczyć, że Chiny od jakiegoś czasu intensywnie inwestują w rozwój nowoczesnych technologii i te działania zaczynają powoli przynosić efekty. Firma Betavolt New Energy Technology, pochwaliła się właśnie swoim najnowszym osiągnięciem, które może zrewolucjonizować zasilanie przenośnych urządzeń. Opracowała bowiem niewielką, atomową baterię, która na jednym ładowaniu dostarczać energię przez 50 lat. Atomowa bateria może zasilać rozrusznik serca Bateria o nazwie BV100, jest w zasadzie mikroskopijnym reaktorem atomowym, który wykorzystuje rozpad izotopu niklu-63 oraz półprzewodnik diamentowy. Dzięki temu, bez żadnej obsługi czy ładowania, jest w stanie zasilać podłączone do niej urządzenie przez niemal pół wieku. Warto dodać, że koncepcja atomowej baterii nie jest nowa, gdyż w Europie oraz USA opracowano już taki typ zasilania, stosowany w przemyśle lotniczym. Chińczykom udało się jednak znacznie zminiaturyzować technologię i dostosować ją do urządzeń przenośnych. Bateria przekształca energię uwalnianą w wyniku rozpadu izotopu jądrowego na prąd elektryczny, za pomocą przetwornika półprzewodnikowego. Testy wykazały, że w przypadku niewielkich akumulatorów, najlepiej sprawdza się izotop niklu-63. Dlatego w BV100 wykorzystano arkusz niklu-63 o grubości 2 mm. Umieszczono go pomiędzy warstwami półprzewodników diamentowych o grubości 2 x 10 mm. Akumulator ma objętość 15 x 15 x 5 mm2, więc jego moc ograniczona jest do 100 mW przy napięciu 3 V. Producent zapewnia jednak, że już w przyszłym roku wprowadzi na rynek wersję o mocy 1 W. Będzie ona bardziej odpowiednia do smartfonów oraz dronów. Warto dodać, że technologia jest skalowalna, a więc łącząc ze sobą równolegle poszczególne moduły, możemy uzyskać znacznie większą moc. źródło: technogadzet.pl
  6. CD Projekt RED poinformował, że niebawem startują prace produkcyjne nad projektem Polaris, czyli nową produkcją osadzoną w wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego wiedźmińskim uniwersum. O planach firmy powiedział Adam Badowski, dyrektor generalny studia. Nowy Wiedźmin na horyzoncie? Jak donosi Reuters, Adam Badowski potwierdził, że CD Projekt RED ma zamiar rozpocząć prace produkcyjne nad projektem Polaris już w 2024 r. Przypomnijmy, że kryptonimem Polaris określa się nową trylogię, która ma zostać osadzona w uniwersum Wiedźmina. Jak powiedział Reutersowi Adam Badowski, studio chciałoby, by przy projekcie pracowało ok. 400 osób w połowie 2024 r. Nie podano żadnych, nawet orientacyjnych dat premiery nowej gry z wiedźmińskiego uniwersum. Jak jednak podaje agencja, według analityków pierwsza produkcja z nowej trylogii Wiedźmina ma trafić na rynek 2026 lub 2027 r. Oznaczałoby to, że studio nie wyda żadnej "dużej" przez co najmniej dwa lata. CD Projekt RED liczy na nowe otwarcie? Kiepski start Cyberpunka 2077 przyniósł reakcję ze strony studia. Ogłoszono kilka istotnych projektów, które, nie da się ukryć, wzbudziły podekscytowanie u graczy. Poza projektem Polaris zapowiedziano kontynuację Cyberpunka o kryptonimie "Orion". Do końca roku nad projektem, który obecnie znajduje się w fazie koncepcyjnej, ma pracować ok. 80 osób. Michał Nowakowski zdradził, że studio rozważa wdrożenie do niej elementów związanych z rozgrywką wieloosobową, ale nie chciał podawać żadnych szczegółów. źródło: benchmark.pl
  7. Przeglądarka Google Chrome w trybie incognito nie jest tak "prywatna", jak mogła sądzić część użytkowników. Producent musiał zmienić napis, który wyświetla się w tym trybie, by jednoznacznie wskazywał, że ograniczone śledzenie dotyczy wyłącznie aplikacji: zapisywania historii i innych danych. Wcześniej Google Chrome w trybie icognito wyświetlał inny komunikat, z którego część użytkowników wnioskowała, że tryb ten jest na tyle "prywatny", iż wszystkie wykonane w nim działania po zamknięciu okna przeglądarki odejdą w niepamięć. Nic bardziej mylnego. Incognito ma wpływ jedynie na lokalne zapisywanie historii i danych w przeglądarce, co uniemożliwia innym użytkownikom komputera dotrzeć do tego, jakie strony były w nim przeglądane, ale nie ma wpływu na możliwość śledzenia przez strony internetowe czy samego Google'a - o czym odświeżony napis informuje wprost. Ta niewielka zmiana w zapisie to efekt kary w wysokości 5 mld dolarów, którą Google zapłacił właśnie z powodu wcześniejszej formy komunikatu - informuje serwis Android Central. Sprawa ciągnęła się od 2020 roku, gdy stworzono pozew zbiorowy, zarzucając producentowi śledzenie użytkowników w Chrome w trybie incognito, mimo ich przekonania, że monitorowanie aktywności w tym trybie przeglądania nie jest możliwe. Doprecyzowany komunikat Google'a na stronie startowej trybu incogito w Chrome widać w testowym wydaniu Canary 122.0.6255.0. źródło: dobreprogramy.pl
  8. +1 (z pracy)
  9. +1 (z pracy)
  10. +1 (z pracy)
  11. +1 (z pracy)
  12. +1 (z pracy)
  13. +1 (z pracy)
  14. +1 (z pracy)
  15. +1 (z pracy)
  16. +1
  17. +1
  18. +1
  19. +1
  20. +1
  21. +1
  22. +1
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Polityka prywatności