Pracuję w tej branży, więc coś wiem.
W 2017 roku Polacy ograniczyli picie piwa o około 25% w porównaniu do roku 2016. Decydujemy się na zakup mniejszej ilości alkoholu, lecz stawiamy na jakość. Na podstawie danych z sieci z którą współpracuję, dochód za alkohole wysoko procentowe (whisky, bourbon, wódka) wyniósł 83% dochodu w okresie 01.2017-11.2017. Gdzie w roku 2016 wyniósł tylko 68%. Należy jednak pamiętać, że jesteśmy w okresie przed świątecznym, gdzie statystyki za obecny rok pójdą w górę.
Ad. 1
Kieliszek wódki nie pomaga na trawienie, to prawda. Jednak na rynku są alkohole o właściwościach leczniczych, np. Unicum. Węgierski likier składający się z około 40 składników, gdzie na świecie znane są obecnie tylko 3. Pozostałe składniki w chwili obecnej znają 3 osoby.
Ad. 6
Naukowo udowodniono, że 600ml piwa dziennie działa relaksacyjnie przez zawartym w piwie (nie mówię tutaj o Tyskim, Harnasiu i innych koncernowych gównach) chmielu.
A teraz dobre strony alkoholu.
1. Zapobiega cukrzycy typu 2.
2. Obniża ciśnienie krwi.
3. Oczyszcza nerki, jednak w dużych ilościach niszczy wątrobę.
Mała anegdota. Statystyczny Francuz wypija dziennie około 400ml wina. Nie chorują na schorzenia układu krwionośnego, jednak najczęściej ich wątroba wysiada w późniejszym wieku.
Mógłbym tak wymieniać jeszcze dalej. Wszystko jest dla ludzi, jeśli potrafią z tego rozsądnie korzystać. Co do reszty punktów masz TROCHĘ racji i tym samym jej nie masz. Każdy może sobie wklepać to w google i skopiować skutki alkoholu. Jeśli się na tym nie znasz to nie pisz takich wypocion skopiowanych z internetu. Nie pozdrawiam.
Osobiście jestem degustatorem różnego rodzaju trunków, poczynając od piw regionalnych(czyt. kraftowych) przez whisky do wódki wyższej klasy niż Żubrówka/Stock.