Redaktor MasjeQ Opublikowano 15 Marca Redaktor Opublikowano 15 Marca SPRAWA SEBASTIANA K. - KRÓTKIE ŻYCIE ZAWODOWEGO ŻOŁNIERZA. Uwaga! Tekst ten jest przeznaczony dla osób powyżej 18 roku życia, zawiera on drastyczne opisy oraz treści i nie jest przeznaczony dla osób wrażliwych. Rozdział 1 - Sebastian Kulik Sebastian Kulik urodził się w 1984 roku w Opocznie. Nie za wiele jest wiadomo o jego młodzieńczych latach, za to pewnym jest, że chciał już jako młodzieniec być komandosem i służyć w jednostkach specjalnych. Swoje marzenie spełnił - wstąpił on do wojska i przeszedł on szkolenie wojskowe, następnie służył w 25. Brygadzie Kawalerii Powietrznej w Tomaszowie Mazowieckim. Niedługo później ożenił się ze swoją wybranką, Moniką, z którą wiódł dość burzliwe życie. Sebastian miał zamiłowanie do alkoholu, dlatego często przychodził do domu pijany i wtedy stawał się agresywny - opowiadała żona komandosa w jednym z wywiadów. To właśnie z powodu jego nadmiernej agresji miały przyjść wkrótce kolejne kłopoty pary. Pewnego dnia do Sebastiana zadzwoniła jego żona z informacją, iż jeden mężczyzna naprzykrza jej się. Żołnierz, który bardzo kochał swoją żonę postanowił załatwić sprawę po swojemu - pobił on natręta, za co został skazany na osiem miesięcy pozbawienia wolności. Jego wybryki nie uszły mu płazem - wojsko, dowiedziawszy się o jego wyroku, postanowiły zakończyć z nim współpracę, niewiele potem rozpadło się jego małżeństwo. Sebastian Kulik, były żołnierz tomaszowskiej jednostki Rozdział 2 - Kiedy Sebastian spotkał Włodzimierza Kilka miesięcy po opuszczeniu murów więzienia, w 2011 roku były komandos spotkał na swojej drodze swojego przyszłego kata - siedemdziesięcioletniego Włodzimierza B., który wyszedł mu z propozycją - wynajmie Sebastianowi przybudówkę przylegającą do jego domu przy ulicy Słonecznej wraz z wyżywieniem, w zamian za drobne prace gospodarcze. Niczego nieświadomy Kulik przyjął z chęcią tę propozycję, nie wiedząc, co go później czeka... Włodzimierz B. był dobrze znany w opoczyńskiej społeczności, posiadał opinię człowieka chorego psychicznie, który lubił sobie wypić. Lista jego grzechów jest długa - rzucał kamieniami w sąsiadów, chodził z dubeltówką, psa sąsiada zastrzelił z wiatrówki - opowiadała w jednym z wywiadów Dorota Kucharska - Krajewska, ciotka zamordowanego Sebastiana. Co innego twierdzi była żona Włodzimierza B. - gdy brał leki to był spokojny, nie było nawet takiej opcji, by ich nie brał. Były żołnierz, który zamieszkał wraz ze swoim nowym znajomym, często urządzał libacje alkoholowe, które kończyły się awanturami. Po jednej suto zakrapianej imprezie - 22 stycznia 2012 roku Sebastian Kulik miał po prostu rozpłynąć się w powietrzu. Nagłe zaginięcie byłego komandosa wcale nie zaniepokoiło rodziny Sebastiana. Często wyjeżdżał do pracy dorywczej, tym razem miał się udać do Warszawy. Mówił, że da nam znać czy dojechał, gdzie się zatrzymał i gdzie pracuje. Więcej się nie odezwał - mówili Małgorzata i Jerzy, rodzice Sebastiana. Małgorzata i Jerzy Kulik wraz ze swoim drugim synem i zdjęciem zaginionego Sebastiana Rozdział 3 - Zaginięcie Zaginięcie byłego komandosa wpłynęło do opoczyńskiej komendy, jednak poszukiwania rozpoczęły się dopiero 8 dni później. Jak twierdziła matka zaginionego, w mieszkaniu jednego ze sprawców znajdowały się jego komórka, portfel oraz ubranie. Nie zostało to jednak zweryfikowane przez śledczych ani w żaden sposób zabezpieczone. Policjanci działali w tej sprawie bardzo opieszale, gdyż dzień po wpłynięciu zawiadomienia o zaginięciu, podjechali pod posesję przy ulicy Słonecznej w Opocznie, ale nie zadali sobie trudu, by sprawdzić, czy jej właściciel jest w domu. Miały bowiem znajdować się tam psy, które pilnowały domu, więc policjanci odpuścili. Nie wiedzieli, że są tak blisko Sebastiana. Jakiś czas później rodzina zamordowanego żołnierza poinformowała stróżów, że do domu powrócił Włodzimierz B. i mogą go teraz przesłuchać, jednak aż 5 godzin zajęło policjantom przyjechanie na Słonecznej z oddalonego o zaledwie kilometr od miejsca zdarzenia posterunku. Bliscy Sebastiana mają żal do policji, że przeszukanie domu trwało zbyt krótko i było przeprowadzone niedbale - nie było na miejscu technika, śledczy nie wzięli ze sobą również lampy UV. Niedługo później matce zaginionego udało się skontaktować z byłą żoną właściciela posesji na ulicy Słonecznej w Opocznie, która stwierdziła, że podczas jej ostatniej wizyty u byłego męża w domu zauważyła bardzo niepokojące ślady. Tam musiało się stać coś bardzo złego, było widać krew - powiedziała matka Sebastiana w jednym z wywiadów na antenie Telewizji Polskiej. Pomimo apeli rodziny o sprowadzenie psa tropiącego z Komendy Wojewódzkiej w Łodzi, policjanci stwierdzili, że nie ma sensu szukać czegokolwiek, gdyż... jest za zimno i panuje mróz. Bliscy Sebastiana zarzucają również opoczyńskim policjantom, że nie przesłuchali sąsiadów Włodzimierza B. Po nieudolnym przeszukaniu posesji sprawa zaginięcia byłego żołnierza utknęła w martwym punkcie na kilka tygodni. Posesja przy ulicy Słonecznej w Opocznie, gdzie po raz ostatni widziano zaginionego Rodzina ofiary po sześciu tygodniach bezowocnych poszukiwaniach i biernej postawie opoczyńskich śledczych postanowiła wystąpić z pismem do Komendanta Wojewódzkiego w Łodzi oraz Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o interwencję w ich sprawie. Pomoc miała przyjść niedługo i odkryć przerażającą prawdę... Początek akcji poszukiwawczej śledczych w domu Włodzmierza B. Rozdział 4 - Sprawcy zbrodni Zachowanie sprawców natomiast tuż po zbrodni budzi duży niesmak - cała trójka wspólnie i w porozumieniu ustaliła jedną wersję zdarzenia, trzymała jej się przez całe śledztwo wiodąc za nos nie tylko policjantów, ale i także rodzinę byłego żołnierza. Jeden ze sprawców, właściciel posesji przy ulicy Słonecznej w Opocznie, miał podczas trwania dochodzenia śledczych zrobić generalny remont domu, w którym mieszkał, skutecznie zacierając ślady niedawnej zbrodni. O drugim sprawcy, 42-letnim Romanie B. nie wiadomo zbyt wiele - według anonimowego źródła miał on zachowywać się dosyć normalnie, wiodąc swoje codzienne życie - mieszkał w zrujnowanej kamienicy w jednej z dzielnic Opoczna, nie podejmując się żadnej pracy, utrzymując się jedynie ze zbieractwa i niewielkiej renty. Natomiast najmłodszy oskarżony w tej sprawie, niespełna 17-letni Michał L. mataczył od początku, rozpowiadając znajomym, że Sebastian Kulik miał wyjechać w bliżej nieznanym kierunku, potem zaś zmieniał zdanie - widział u Włodzimierza B. rzeczy zaginionego - komórkę, portfel oraz buty. Ani sprawcy, ani policja nie spodziewali się, że najmłodszy sprawca wkrótce pęknie i opowie całą historię wraz ze szczegółami... Akcja policjantów na terenie posesji Włodzimierza B. Rozdział 5 - Poszukiwanie, odnalezienie zaginionego i proces Pismo rodziny zaginionego Sebastiana nie przeszło bez echa i już w marcu 2012 roku pod posesją na ulicy Słonecznej w Opocznie pojawili się opoczyńscy i łódzcy policjanci wraz z technikiem i psem tropiącym do poszukiwania zwłok. Na ciało Sebastiana śledczy natrafili już po kilku minutach poszukiwań terenu działki - znajdowały się one w przydomowej studzience pozbawione nóg, które sprawcy odrąbali z racji tego, że nie mieściły się całe. Co ciekawe, w piecu znaleziono spopielone kości, które jak się potem okazało, należały do zaginionego. Całą akcję przeszukiwania obserwowała rodzina byłego komandosa, którzy o odnalezieniu ciała ich syna mieli się dowiedzieć nie od policji, tylko z lokalnej gazety, która szczegółowo opisała całą akcję. Po tych wszystkich wydarzeniach rozpoczęto śledztwo w sprawie pozbawienia życia Sebastiana Kulika oraz odnalezienie ich sprawców. Studzienka na posesji przy ulicy Słonecznej w Opocznie, skąd wydobyto ciało zaginionego żołnierza Prowadząca śledztwo w sprawie morderstwa byłego komandosa w Opocznie Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim już w sierpniu 2013 roku sporządziła akt oskarżenia, natomiast proces rozpoczął się dopiero 9 października przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim. Na początek swoje zeznania ze śledztwa podtrzymała 33-letnia wtedy Anna Ch., była dziewczyna Sebastiana Kulika. Siedzieliśmy i piliśmy nielegalny spirytus u Romana J. i to wtedy się dowiedziałam, że Sebastian nie żyje. Zaczęłam dopytywać, co, gdzie, jak i dlaczego. J. zaczął wyjaśniać, że u Włodzimierza B. doszło do kłótni, miał najpierw uderzyć Sebastiana, później wspólnie go udusili - zeznała przed sądem kobieta. Zeznania te potwierdzają wersję zabójstwa byłego żołnierza z Opoczna zaprezentowaną przez 18-letniego Michała L., jedynego oskarżonego w sprawie przyznającego się do udziału w zabójstwie. Według relacji Anny Ch., feralnego dnia na posesji przy ulicy Słonecznej w Opocznie mieli znajdować się Włodzimierz B., Roman J., Michał L. wraz ze swoim ojcem Andrzejem L., który nie jest oskarżony o współudział - gdy zobaczył, co tam się dzieje, od razu stamtąd uciekł. Główną rolę miał tam odgrywać Roman J., który nie tylko ustalił wspólną wersję zdarzeń, ale także miał zagrozić innym, że jeśli ktokolwiek się wyłamie, skończy jak Sebastian. J. Już raz naprzykrzył się Sebastianowi i jego dziewczynie, gdy miał zabrać komórkę kobiety i zastawić ją w jednym z lombardów w zamian za wódkę - został wtedy pobity przez byłego żołnierza. Biegli lekarze złożyli swoje zeznania w sprawie powstania obrażeń Sebastiana Kulika - ich ustalenia nie wykluczają zdarzeń przedstawionych przez Michała L. - wyniki z sekcji nie wykluczają ani nie potwierdzają ich. Natomiast biegli psychiatrzy stwierdzili jednoznacznie, że oskarżeni są poczytalni, jedynie Roman J. posiada skłonności do konfabulacji. Obrońcy Włodzimierza B. dopytywali jednego z biegłych o opinię psychiatryczną dotyczącą najmłodszego z oskarżonych, wyniki jej są następujące - Michał L. nie ma tendencji do konfabulacji, a jego procesy poznawcze i myślenia są prawidłowe. Sąd przyjrzał się także ojcu L., którego to rola miała być niejasna - według zeznań Anny Ch. miał on być świadkiem zbrodni, choć sam wielokrotnie o tym zaprzeczał, został przyłapany na konfabulowaniu w swoich zeznaniach. Według Andrzeja L., Roman J. miał się jedynie poszarpać z Sebastianem Kulikiem - po tym zdarzeniu L. opuścił posesję, jednak zostawiając swojego syna w domu, który wrócił do domu później. O morderstwie dowiedział się następnego dnia od Roman J. - uparcie twierdził, że nie dowierzał jego słowom. Najmłodszy oskarżony, 16-letni Michał L. Podczas kolejnej z rozpraw główny oskarżony zanegował wyjaśnienia najmłodszego sprawców twierdząc, że śmierć Sebastiana Kulika była wynikiem nieszczęśliwego wypadku - były żołnierz będąc w stanie upojenia alkoholowego miał poczuć się gorzej, w wyniku czego dostał krwotoku z nosa. Włodzimierz B. będąc świadkiem zaistniałej sytuacji, kazał położyć się byłemu komandosowi, sam zaś poszedł spać, gdyż od dawna cierpiał on na bezsenność i depresję. Znalazłem Sebastiana w garażu, przy jednym z filarów, był zimny - tłumaczył Włodzimierz B. przed sądem. Gdy ciało żołnierza zaczęło "pachnieć", główny oskarżony wpadł na pomysł, by umieścić ciało w świeżym grobowcu na cmentarzu, skąd miał niedaleko ze swojego domu. Z racji tego, że Włodzimierz B. miał chory kręgosłup, postanowił wyciągnąć za szyję Sebastiana i załadować na wózek, niestety został spłoszony przez zapalające się światło na pierwszym piętrze w bloku. Skonfundowany właściciel posesji postanowił ukryć ciało byłego żołnierza w studzience, jednak nie mieściło się ono całe, gdyż wystawały mu nogi. Poszedłem do garażu, wziąłem piłkę albo siekierkę, obciąłem mu nogi i rozpaliłem nimi w piecu, to wszystko. Przepraszam, ale nie wiedziałem jak mam się zachować - zeznał Włodzimierz B. Podczas tej rozprawy zeznawała także biegła Barbara Majchrzak, która stwierdziła, że ślady krwi znalezione w domu, gdzie zamordowano Sebastiana Kulika, nie mogły pochodzić od osoby chodzącej, ponieważ wyraźnie widać ślady skapywania, tym samym obalając teorię głównego oskarżonego. Na kolejnej rozprawie doszło do dwóch skandalicznych zachowań oskarżonych - Roman J. najpierw obrzucił świadków wulgaryzmami, potem natomiast Włodzimierz B. pokazał ojcu ofiary środkowy palec. To nie pierwsze wybryki Romana J. na sali sądowej - wpatrywał się w bezczelnie w świadków, kręcił głową z niedowierzaniem i komentował, gdy zeznania nie były po jego myśli. Żaden z oskarżonych nie okazał skruchy - jedyne, co było, to buta, chamstwo oraz arogancja. Prokurator dla dwójki oskarżonych zażądał kar dożywotniego pozbawienia wolności, gdyż nie znalazł dla nich żadnych okoliczności łagodzących - mieli oni za wszelką cenę próbować ukryć swą zbrodnię, wspólnie ustalać jedną wersję zdarzeń a także mataczyć i wodzić za nos śledczych i rodzinę ofiary. Kolejna rozprawa w marcu 2014 roku rozciąga się, gdyż obrońcy oskarżonych składają nowe dowody, a dwaj świadkowie nie stawiają się na rozprawie - ojciec najmłodszego oskarżonego, Andrzej L. ponownie się nie pojawił. Sąd czekał także na opinię biegłych dotyczącą lokalizacji telefonów komórkowych całej oskarżonej trójki w czasie, gdy doszło do morderstwa. Obrońcy Włodzimierza B. przedstawili kolejne wnioski dowodowe, sąd jednak prawie wszystkie je odrzucił zostawiając tylko jeden - rozmowę telefoniczną między 18-letnim Michałem L. a jego kolegą z pracy, Karolem S. - mieli oni rozmawiać przez telefon w dniu zabójstwa. Kwestią sporną między prokuratorem a obrońcą właściciela posesji przy ulicy Słonecznej w Opocznie był fakt, że głównemu oskarżonemu kończył się areszt - adwokat Marcin Hilarowicz skierował wniosek o nieprzedłużanie aresztu swojemu klientowi, gdyż kończył się on 28 marca 2014 roku, a zgodnie z prawem tymczasowy areszt nie może trwać dłużej niż 2 lata. Sędzia Sławomir Cyniak odrzucił argumentację obrońcy, twierdząc iż zachodzi duże prawdopodobieństwo uniknięcia odpowiedzialności i zakłócenie toku postępowania. Zebrane dowody w czasie śledztwa wskazują, że oskarżeni popełnili zarzucane im zbrodnie - zakończył Cyniak. Od lewej: Michał L. i Włodzimierz B. czyli główny prowodyr całej zbrodni Rozdział 6 - Koniec procesu i wyroki W kwietniu 2014 roku proces chylił się ku końcowi - zaplanowano wtedy mowy końcowe obrońców całej trójki i oskarżyciela. Zdaniem prokuratora, kara dożywotniego pozbawienia wolności dla Włodzimierza B. i Romana J. będzie adekwatna, gdyż za wszelką cenę chcieli ukryć zbrodnię, a ich postępowanie to obraz najwyższego zwierzęcenia - wskazywał Mirosław Wróbel z Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim. Podobnego zdania była mecenas Katarzyna Dyrdowska, pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych - są to bardzo okrutni i źli ludzie, którzy zniszczyli życie państwa Kulików, jedynym z całej trójki, zasługującym na danie szansy jest 18-letni Michał L., gdyż został sprowadzony na złą drogę przez własnego ojca i trafił tym samym na niewłaściwych ludzi - zaapelowała o karę dla najmłodszego oskarżonego więcej niż 5 lat z racji na jego czynny udział w śledztwie. Na koniec Dyrdowska zażądała dożywocia dla dwójki oskarżonych, którzy są jej zdaniem wyjątkowo perfidnymi zbrodniarzami. Pod koniec kwietnia 2014 roku zapadły w końcu wyroki - po 25 lat dla Włodzimierza B. i Romana J., 6 lat pozbawienia wolności dla 18-letniego Michała L. - ten ostatni nie dość, że przyznał się do współudziału w zabójstwie, to jeszcze opisał szczegóły okoliczności zbrodni i rolę każdego z oskarżonych. Prokurator wystąpił o nadzwyczajne złagodzenie kary, gdyż był on niepełnoletni w czasie popełniania zabronionego czynu, ponadto nie miał powodu, by pomawiać pozostałą dwójkę i brać na siebie ciężar współudziału. Na koniec sędzia Cyniak ocenił - odezwało się sumienie młodego człowieka. Niedługo po ogłoszeniu wyroku, obrońcy najciężej oskarżonych wnieśli o apelację. 5 listopada 2014 roku Sąd Apelacyjny w Łodzi podtrzymał jednak wyrok 25 lat pozbawienia wolności dla Włodzimierza B. i Romana J., argumentując, że polemika obrony z dotychczasową interpretacją dowodów jest bezzasadna, a apelacja obrońców to próba zasiania niepewności i wprowadzenie chaosu. Cieszymy się z podtrzymania wyroku i oceniamy go jako sprawiedliwy - podsumował Sebastian Kulik, brat zamordowanego żołnierza. Ponad rok wcześniej, bo w 2013 roku zapadła decyzja w sprawie zaniedbania obowiązków służbowych przez policjantów z Opoczna - zostało ono umorzone dlatego, że policjanci rzetelnie prowadzili poszukiwania Sebastiana Kulika. Rodzina ofiary i jej pełnomocnik, adwokat Katarzyna Dyrdowska nie zgadza się z tą opinia. Oskarża śledczych o opieszałość i próbę zamiecenia sprawy pod dywan, wskazywała również na zażyłości rodzinne Włodzimierza B. z byłym i obecnym pracownikiem Komendy Powiatowej Policji w Opocznie. Witold Błaszczyk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie, wylicza - poszukiwania były prowadzone prawidłowo, sprawę zaginięcia byłego żołnierza zakwalifikowana jako kategorię drugą, którą zatwierdził sam komendant opoczyńskiej policji. Policja miała rozpytywać osoby z kręgu znajomych i rodziny zaginionego, monitorowała jego telefon i logowania do sieci, a także miała przeczesywać pustostany, weryfikować informacje i wydać komunikat do mediów. Żalu do policji nie kryje matka Sebastiana, Małgorzata Kulik - nie zaufam już więcej ani policji ani prokuraturze, przestałam już wierzyć w sprawiedliwość. Zrobiłam, co tylko mogłam dla mojego dziecka - chciałam je odnaleźć i odnalazłam. Od policji chciałam usłyszeć tylko jedno słowo: "przepraszam" - kwituje matka zamordowanego Sebastiana. Rozdział 7 - Dalsze losy oskarżonych Dalsze losy oskarżonej trójki nie są zbyt dobrze znane. Najstarszy z oskarżonych, Włodzimierz B. prawdopodobnie ciągle odbywa swą karę 25 lat pozbawienia wolności, dziś ma 86 lat, a w wieku prawie 100 będzie mógł opuścić mury więzienia. Natomiast Roman J. od 12 lat nie żyje, a okoliczności jego śmierci są co najmniej zagadkowe - w 2014 roku, niedługo po zaczęciu odbywania kary, zmarł w dziwnych okolicznościach. Najmłodszy zaś, niespełna 17-letni Michał L. według anonimowych źródeł w 2016 roku opuścił więzienie po spędzeniu tam połowy z zasądzonej kary - nie do końca wiadomo, gdzie obecnie przebywa najmłodszy z trójki oskarżonych. Zbrodnia ta jest bez wątpienia jedną z najgłośniejszych i najbrutalniejszych w Opocznie, niespełna dwudziestotysięcznym miasteczku w województwie łódzkim, która była szeroko opisywana w mediach głównego nurtu, między innymi w Fakcie, Interwencji Polsatu News czy Dzienniku Łódzkim. Jest ona również bezsensowna, gdyż Sebastian Kulik zginął przez kłótnię o swoją byłą dziewczynę, również fakt, że wszyscy uczestnicy imprezy byli pijani nie pomógł w jej rozwiązaniu - wręcz przeciwnie, to jedynie "przyspieszyło" eskalację konfliktu między współbiesiadnikami, która zakończyła się tragedią - tragedią, która wcale nie musiała się wydarzyć. Najbardziej żal jest w tym wszystkim złamanego młodego życia byłego komandosa, a także niespełna 17-letniego Michała L., który poprzez swoje życiowe wybory znalazł się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie - gdyby jego ojciec zabrał go ze sobą, gdy wychodził, młody człowiek prawdopodobnie nie wziąłby udziału w brutalnym morderstwie, nie zacierał śladów, nie mataczył w śledztwie i na koniec nie znalazł się w więzieniu. Sebastian Kulik w chwili śmierci miał 28 lat, został pochowany na cmentarzu przy ulicy Granicznej w Opocznie. Źródła z których korzystałem: Spoiler 1. Źródło 2. Źródło 3. Źródło 4. Źródło 5. Źródło 6. Źródło 7. Źródło 8. Źródło 9. Źródło 10. Źródło 11. Źródło 12. Źródło 13. Źródło 14. Źródło 15. Źródło 16. Źródło 17. Źródło Spoiler @ Nowy Fragowicz@Fragowicz@ Emerytowany Fragowicz@ Elitarny Fragowicz@ Legendarny Fragowicz@ Zasłużony Fragowicz@ Premium@ Donator@ Donator+@ Sponsor 6 13
Moderator Forum Ivan Opublikowano 15 Marca Moderator Forum Opublikowano 15 Marca Czekam na więcej, bardzo lubię taką tematykę 1 2
PPPapryk Opublikowano 15 Marca [CS 1.6] Admin ONLY DD2 #01 Opublikowano 15 Marca Bardzo ciekawy artykuł. @ MasjeQ świetna robota 1 3
Administrator Majtol Opublikowano 15 Marca Administrator Opublikowano 15 Marca Super format, super wykonanie! 1 3
Moderator Forum hr. Opublikowano 15 Marca Moderator Forum Opublikowano 15 Marca Muszę przyznać, że zaciekawiło mnie to. Dobra robota @ MasjeQ 1 3
Administrator Nethiri Opublikowano 15 Marca Administrator Opublikowano 15 Marca Mamy nadzieję, że spodoba Wam się nowy format redakcyjny. Ja osobiście kocham wszystko związane z kryminałami, czy podcasty, czy artykuły. @ MasjeQ świetna praca, najważniejsze informacje, życiorys, wyroki oraz dalsze losy osób winnych. Czekam na więcej. 3
ZKKF has Opublikowano 15 Marca ZKKF Opublikowano 15 Marca Super format, doskonale wykonana praca, czekam na więcej 1 2
Premium BREN Opublikowano 16 Marca Premium Opublikowano 16 Marca Mimo bardzo ciężkiego tematu, przyjemnie się czytało, co jest dowodem na to, że artykuł jest świetnie przygotowany i zredagowany. Doceniamy ogrom pracy poświęcony przy wykopaniu tematu, weryfikacji źródeł i napisaniu tekstu. Czekamy na więcej 1 2
Rekomendowane odpowiedzi