Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'zarzuty' .
-
Prokuratura postawiła nauczycielce zarzut znęcania się nad dziećmi w szkole podstawowej w Szczodrem (Dolnośląskie). Nauczycielka m.in. zaklejała taśmą usta sześcioletnim uczniom, zastraszała je i nie pozwalała wychodzić do toalety. - Po postawieniu zarzutu znęcania się nad dziećmi przesłuchano nauczycielkę w charakterze podejrzanej, ale odmówiła ona składania wyjaśnień - dodała Świtała. Za przestępstwo z art. 207 kk grozi kara od trzech miesięcy do 5 lat więzienia. Prokuratura wszczęła śledztwo w połowie marca po przesłuchaniu kilkunastu osób m.in. rodziców i nauczycieli. Kilka dni wcześniej w mediach pojawiło się dokonane przez matkę jednego ucznia nagranie z lekcji. Matka powiadomiła również kuratorium. Z ujawnionego w mediach nagrania i wypowiedzi rodzica wynikało, że nauczycielka m.in. karała sześcioletnich uczniów zaklejaniem ust taśmą i zastraszała. Rodzic dyktafonem ukrytym w plecaku dziecka dokonał kilkugodzinnego nagrania. Rzeczniczka wrocławskiej prokuratury okręgowej Małgorzata Klaus powiedziała w marcu, że po przesłuchaniu w prokuraturze kilkunastu osób m.in. rodziców i nauczycieli pojawiły się nowe okoliczności. - Poza zaklejaniem ust taśmą i zastraszaniem uczniów nauczycielka miała również np. nie pozwalać dzieciom na wyjścia do toalety i niektóre z nich moczyły bieliznę. Zimą otwierała szeroko okno i nie pozwalała dzieciom na ubranie kurtek, podczas gdy sama zakładała okrycie - mówiła Klaus. Kuratorium oświaty przeprowadziło kontrolę w szkole, a samorząd gminny prowadzący tę placówkę zawiesił nauczycielkę w obowiązkach. Jak powiedziała rzecznik kuratorium Janina Jakubowska, dyrektor szkoły w zaleceniach pokontrolnych ma zrealizować do września jedenaście punktów. Dotyczą one przede wszystkim poprawy nadzoru nad nauczycielami oraz dokładniejszego sposobu prowadzenia dokumentacji pedagogicznej. Jak poinformowało kuratorium oświaty sprawą zajmuje się również rzecznik dyscyplinarny. Jeśli zarzuty się potwierdzą, nauczycielce grozi kara od nagany do wydalenia z zawodu. Kobieta ma sześć lat stażu, od czterech lat zatrudniona była w podwrocławskiej szkole. źródło: http://fakty.interia.pl/
- 3 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- dolnośląskie
- zarzuty
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Prokuratura Okręgowa w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 18-letniemu Kamilowi N. i 19-letniej Zuzannie N., którym zarzuciła zabójstwo rodziców Kamila – Jerzego i Agnieszki N., w grudniu ubiegłego roku w Rakowiskach (Lubelskie). Sprawcy zostali oskarżeni o tzw. zabójstwo kwalifikowane, z art. 148 par 3 kk, ze względu na działanie z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia więcej niż jednej osoby – podkreśliła na konferencji prasowej we wtorek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska. Oskarżonym grozi kara od 12 lat więzienia, 25 lat więzienia, albo dożywocie. Do zbrodni doszło w nocy z 12 na 13 grudnia ub. r., w domu małżonków N. w Rakowiskach, pod Białą Podlaską. Kamil N. i Zuzanna M. zadali rodzicom Kamila po kilkadziesiąt ciosów nożem. Posłużyli się trzema nożami. 48-letni Jerzy N. był funkcjonariuszem Straży Granicznej w stopniu pułkownika, 42-letnia Agnieszka N. - nauczycielką. Kamil N. i Zuzanna M., uczniowie liceów w Białej Podlaskiej, byli parą. Według składanych przez nich wyjaśnień rodzice Kamila nie akceptowali ich związku. Pomysł zabicia małżonków pojawił się w trakcie oglądania przez nastolatków filmów, przepełnionych przemocą i agresją. Syk-Jankowska nie chciała relacjonować szczegółów zachowań sprawców w domu rodziców Kamila. Zaznaczyła, że były bardzo agresywne. - Nie ma potrzeby epatowania agresją, jaka była ze strony oskarżonych – powiedziała. Przedstawiając okoliczności zbrodni podkreśliła, że sprawcy starali się zapewnić sobie alibi. W dniu zabójstwa wynajęli samochód, którym udali się do Krakowa, gdzie Zuzanna M. miała zaplanowany wieczór poetycki. Gdy już zbliżali się do Krakowa, kazali kierowcy zawrócić, rzekomo po zapomniany laptop. Do Rakowisk dotarli wieczorem. Mieli ze sobą plecak z nożami, rękawiczkami i zapasowymi ubraniami. Weszli do domu Kamila i zaatakowali śpiących już jego rodziców. Zadawali ciosy nożami po całych ciałach ofiar. Gdy upewnili się, że nie żyją, wyszli z domu i odjechali do Krakowa. Tam zostali zatrzymani. Kamil N. i Zuzanna M. przyznali się do popełnienia tego przestępstwa i złożyli wyjaśnienie. Początkowo w ich relacjach nie było jakiejkolwiek skruchy. - Po upływie kilku miesięcy Kamil N. stwierdził, że żałuje tego, co zrobił, natomiast Zuzanna M. nie składała tego rodzaju oświadczeń – zaznaczyła Syk-Jankowska. Biegli lekarze psychiatrzy oraz psychologowie, po przeprowadzeniu badań, stwierdzili, że oboje sprawcy byli poczytalni. - U Kamila N. nie występują cechy charakterystyczne dla osobowości zależnej, czy też aspołecznej. U Zuzanny M. biegli zdiagnozowali nieprawidłowo kształtującą się osobowość z wyraźnymi cechami narcystycznymi oraz dyssocjalnymi – dodała Syk-Jankowska. Badania ich krwi po zatrzymaniu wykazały, że kilka godzin przed zabójstwem mogli zażywać marihuanę; nie byli pod wpływem alkoholu ani amfetaminy. Kierowca samochodu, który przywiózł zabójców do Rakowisk, 20-letni Marcin S. oraz jego dziewczyna 19-letnia Linda M., studenci z Poznania, oskarżeni zostali o tzw. poplecznictwo, czyli utrudnianie postępowanie karnego, pomaganie sprawcom zabójstwa uniknięcia odpowiedzialności karnej, zacieranie śladów. Dowiedzieli się oni o zbrodni po jej popełnieniu Zabrali ze sobą plecak, w którym były noże, rękawiczki oraz elementy ubioru sprawców. Marcin S. i Linda M. wystąpili o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzenia rozprawy. Mężczyzna godzi się na skazanie go na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata, grzywnę w kwocie 8 tys. zł i dozór kuratora w okresie próby. Kobieta – 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata, 5 tys. zł grzywny i dozór kuratora. Proces będzie toczył się przed sądem okręgowym w Lublinie. Wkrótce ma być też gotowy pozew do sądu o uznanie Kamila N. niegodnym dziedziczenia. Zgodnie z prawem spadkobierca może być uznany przez sąd za niegodnego dziedziczenia, jeżeli dopuścił się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy. Załącznikiem do pozwu będzie akt oskarżenia Kamila N. – zapowiedziała Syk-Jankowska. źródło: http://wiadomosci.onet.pl/
- 1 odpowiedź
-
- morderstwo
- rakowiskach
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
CZYM JEST G2A? G2A - platforma aukcyjna specjalizująca się w grach komputerowych. Firma ma sześć oddziałów: w Hongkongu, Rzeszowie, Krakowie, Utrechcie, New Dehli i Szanghaju. Na platformie G2A.COM użytkownicy mogą kupować i sprzedawać produkty tylko w wersji cyfrowej, w formie kluczy aktywacyjnych. Najpopularniejszymi produktami są obecnie cyfrowe klucze do gier (na konsole oraz komputery osobiste), oprogramowanie, karty pre-paid oraz przedmioty do gier. ZARZUTY POD ADRESEM G2A: Skąd pochodzą klucze do gier? Graczom sprzedawane są klucze do gier, które zostały zdobyte nielegalnie – w drodze kradzieży karty kredytowej, włamania na konto PayPal albo przejęcia konta Steam. Dlatego ceny na tej platformie są tak niskie – chodzi o szybkie wypranie pieniędzy. Oczywiście następnie z negatywnymi konsekwencjami korzystania z klucza boryka się producent gier bądź gracz. Gdy taki „złodziejaszek” zostanie złapany, to jego konto zostaje zablokowane a saldo się tam znajdujące g2a zatrzymuje dla siebie. Opłata za niekorzystanie z konta na G2A! G2A nalicza opłaty za niekorzystanie z ich platformy przez 180 dni. Maila z takową informacją otrzymujemy parę dni wcześniej (przed tymi 180 dniami), ale jak 180 dni minie, to przychodzi nam rachunek za niekorzystanie z ich strony! Czyli de facto płacimy za „produkt”, którego nie mamy/ z którego nie korzystamy (sick!). Jeżeli nie będziemy się logowali co miesiąc, to co 30 dni będziemy dostawali kolejne rachunki na kwotę 1 euro (1 miesiąc = 1 euro) za nieużywanie ich platformy. "Nie podałem numeru karty kredytowej". Ktoś sobie pomyśli: ale przecież nie podawałem numeru mojej karty kredytowej/ nie mam połączonego konta bankowego z ich serwisem, to co mi oni mogą zrobić? Odpowiedź jest prosta: na koncie g2a jest coś takiego jak SALDO. Gdy przychodzi Wam informacja o zapłacie 1 euro, a Wasze konto dotychczas było puste (wynosiło 0), to nagle saldo zmienia się na -1 i na maila przychodzi Wam informacja o nakazie podpięcia formy płatności do Waszego konta i opłaceniu zaległych faktur. Czy to jest legalne? Z jednej strony – TAK. A dlaczego? Podpisaliście „umowę” z g2a rejestrując się do tej platformy i tworząc konto. Jednak z drugiej strony, firmy mają obowiązek poinformować swojego klienta w sposób dokładny i czytelny ile i za co będą płacić. Jak można się domyślić, tutaj zastosowano metodę „małego druczku” w regulaminie. Co możecie z tym zrobić? Najlepiej logować się na tą platformę co 179 dni – można sobie wpisać w kalendarzu jakiś alert przypominający o tym. Najłatwiejszym sposobem jest po prostu usunięcie konta i przejście na inną platformę. źródło: https://www.youtube.com/watch?v=08JEP2gOHfc https://pl.wikipedia.org/wiki/G2A
