Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'uderzył' .
-
- Nie sądziłem, że to może się tak skończyć. Zrobiłem krzywdę człowiekowi i jego rodzinie - łapie się za głowę 23-letni łodzianin, który w zeszły weekend uderzył w głowę nieznajomego. Cios okazał się śmiertelny. Zdaniem śledczych, to późniejsza ofiara mogła sprowokować bójkę. Podejrzanemu grozi do 12 lat więzienia, ale na razie nie trafił za kratki. - Nie pamiętam dokładnie jak to było. Byłem pod wpływem alkoholu - mówi 23-latek podejrzany o spowodowanie śmierci o cztery lata starszego mężczyzny. Do dramatu doszło w niedzielę, około 3 nad ranem. 27-latek spotkał się tam z grupą młodych mężczyzn. Jednym z nich był ten, któremu dziś grozi 12 lat więzienia za zadanie śmiertelnego ciosu. - On uderzył mnie dwa razy, za drugim razem oddałem. To miała być zwykła bójka - mówi nasz rozmówca. Wersję, że to późniejsza ofiara mogła być prowodyrem całego zajścia wstępnie potwierdza prokuratura dysponująca zapisem z kamer, które nagrały całe zajście. Śmiertelny cios 27-latek dostał cios w twarz. Upadając uderzył o chodnik. - Jakaś para do mnie podeszła, powiedziała, że zadzwonią po pogotowie. Radzili mi, żebym sobie poszedł, żeby nie mieć problemów - słyszymy. Łodzianin twierdzi, że do końca był przekonany, że doszło do "głupiego incydentu". Przed kamerą TVN24 mówi, że po zadaniu ciosu sprawdził puls swojej ofiary. - Żył. Ułożyłem go w odpowiedniej pozycji i sobie poszedłem - dodaje. Sytuacja pobitego mężczyzny była jednak fatalna. - Był głęboko nieprzytomny. Krwiak i stłuczenie mózgu doprowadził do zgonu - informuje prof. Wojciech Gaszyński ze szpitala im. Barlickiego, gdzie próbowano uratować życie 27-latkowi. Nie trafił za kratki 23-latek dowiedział się o śmierci swojej ofiary po kilku dniach, kiedy pod jego pracę podjechała policja.- Nie sądziłem, że może się to tak skończyć. Nikomu nigdy źle nie życzyłem... - mówi. Od wtorku nasz rozmówca jest podejrzany o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, który doprowadził do zgonu. Sąd nie zgodził się na aresztowanie 23-latka. Zastosowano tylko dozór policyjny. Trzech kolegów 23-latka odpowie za nieudzielenie pomocy, za co grozi do trzech lat więzienia. Wszyscy uczestnicy zajścia byli pod wpływem alkoholu, wszyscy wracali z koncertów zorganizowanych w ramach juwenaliów Uniwersytetu Łódzkiego. Żaden nie był studentem. źródło: http://www.tvn24.pl/
-
3-miesięczna dziewczynka, podczas rodzinnej awantury, została uderzona metalowym prętem w głowę. Stan dziecka jest ciężki. Lekarze utrzymują dziewczynkę w stanie śpiączki farmakologicznej. Mężczyzna, który uderzył dziecko nie przyznaje się do winy. Prokuratura nie ma jednak wątpliwości, że zrobił to celowo. Zgłoszenie o awanturze policjanci otrzymali w sobotę ok. 21. - Po przyjeździe na miejsce okazało się, że doszło do kłótni między dwoma braćmi. W jej wyniku ucierpiało 3-miesięczne dziecko - relacjonuje asp. sztab. Jan Pociecha z lubińskiej policji. - Podejrzany wybiegł za bratem po przegranej bójce. Metalowym prętem umyślnie uderzył dziecko powodując przy tym uszkodzenia mózgu i pęknięcia czaszki - informuje Liliana Łukasiewicz z prokuratury okręgowej w Legnicy. Z informacji policji wynika, że matka niemowlaka to prawdopodobnie konkubina jednego z mężczyzn. Wiadomo też, że wcześniej w miejscu zamieszkania jednego z braci policja już kilka razy interweniowała. Niemowlak uderzony prętem w głowę Policjant dodaje, że "agresja sprawcy była bardzo duża". Dziecko w ciężkim stanie zostało przewiezione do szpitala w Legnicy. - Dziewczynka była w stanie zagrażającym jej życiu. W niedzielę popołudniu w stanie bardzo ciężkim została przewieziona do jednego z wrocławskich szpitali - informuje Tomasz Kozieł, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. 3-miesięczne dziecko jest wciąż w stanie ciężkim, ale jak mówią medycy "stabilnym". Przez lekarzy utrzymywana jest w stanie śpiączki farmakologicznej. "Nie uderzyłem w ogóle dziecka" 23-letni Paweł K. trafił do policyjnego aresztu. Miał ponad promil alkoholu w organizmie. Pytany przez reportera TVN24 dlaczego uderzył dziewczynkę odpowiedział "nie uderzyłem w ogóle dziecka". Nie przyznaje się do winy. Prokuratorzy wnioskują o 3 miesięczny areszt dla mieszkańca Lubina. Za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu grozi mu do 10 lat więzienia. Do zdarzenia doszło w Lubinie: źródło: http://www.tvn24.pl/
