-
Postów
4 627 -
Wpisów na chatbox
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy -
Wygrane
11 -
Darowizny
344.01 PLN
Treść opublikowana przez Paciaciak
-
dd2 only csdm (w ankiecie zle nacisnolem zamiast csdm ffa)
-
Zostawić: cs_assault cs_italy de_cpl_mill de_dust2 de_dust2_long aim_map Usunać: he_dodgeball he_rats_fridge de_tesco de_irak de_hell cs_rio
-
Moim zdaniem mapka powinna być wgrana i dawana na serwer jak jest mało osób.
-
Wkoncu nie bedzie trzeba banowac bezmózgów za reklamy.
-
Jaką grę przeglądarkową polecacie ?
Paciaciak odpowiedział(a) na kociewa112 temat w Dyskusje wokół gier
margonem.pl -
Dobre. Zmniejszy ilość cziterów na serwerach.
-
http://www.youtube.com/watch?v=CmHrswckORY&feature=related
-
Nie musze zbierac jakbym chcial dzisiaj bymm sobie kupil.
-
Wladka najlepszy nie ma chuja :D
-
Zamiast 4funa zrobilibyście ONLY De_Dust2 albo FFA. Gracze bardzo chetnie graja na tych dwoch modach. Myśle że gdyby był jeden z tych modow serwer jakos by sie rozwinal.
-
Jakiś analfabeta. :D
-
HAhahahaaHAhahaHAhahahahahaHAH
-
http://www.youtube.com/watch?v=BSZZlgpFmqg&feature=related HAHAHHAHAHAH
-
jest taka opcja ze mozna wgrac to i zapisuje sie graczom na ich kmputerze to mozecie tak zrobic bedzie wiecej osob gralo
-
W wywiadzie dla radiowej Czwórki Łukasz Karwowski ujawnił, że zrobił "Kac Wawę" po to, by zobaczyć, jak się "cycki trzęsą w trzy de". Proponowałbym, by następnym razem znalazł bardziej racjonalne powody dla nakręcenia filmu. Widzowie zaoszczędzą przynajmniej kilkadziesiąt złotych na biletach, a reżyser nie naje się wstydu z powodu celuloidowego bełta puszczonego na kinowy ekran. Bez ściemniania. "Kac Wawa" jest tak samo żenująca jak jej dyskretnie inspirowany hollywoodzkim megahitem tytuł. Scenariusz filmu ewidentnie powstawał w dzień po intensywnym spożyciu alkoholowym. Znacie ten stan? Język plącze się niczym przestępcy w zeznaniach, perkusja w głowie wygrywa "Immigrant Song", a wspomnienia z poprzedniego wieczoru przypominają ser szwajcarski. I jak tu wykombinować fabułę, w której cokolwiek się klei? Szyc chce zastrzelić Gąsiorowską, pijana Bohosiewicz śpi pod łóżkiem, Karolak-Italiano usiłuje zaliczyć prostytutkę, a Żurawski alias Grzmihuj wyjaśnia Agnieszce Włodarczyk, skąd wzięła się jego epicka ksywa. Paradoksalnie "Kac Wawę" najlepiej podsumowała... Doda, której piosenkę można usłyszeć w napisach końcowych filmu. Twórcy faktycznie skupili się wyłącznie "na piciu, ćpaniu i zdradzaniu przyszłego męża czy żony". A przecież sednem najlepszych imprezowych komedii – na przykład "Kac Vegas" albo "Supersamca" – wcale nie jest pochwała hedonizmu, lecz przyjaźni. Kreseczki, dupeczki i pół litra wódeczki to zaledwie pretekst, by pokazać, jak hartuje się stal spajająca męską więź. Bohaterowie filmu Karwowskiego teoretycznie są kumplami, ale gdy nadchodzi czas próby, mają pozostałych tam, gdzie nigdy nie dochodzi słońce. Reżyserowi należy się chyba jakaś nagroda za to, że zdołał nakręcić komedię, w której nie ma ani jednej sympatycznej postaci. I to pomimo obecności na planie aktorskiego dream teamu. Ograniczone horyzonty autorów najlepiej widać w scenach plenerowych. Zawsze zdawało mi się, że Warszawa to wielkie miasto, ale w filmie skurczyło się ono do rozmiarów Marszałkowskiej i Nowego Światu. Jeśli ktoś jest na tyle odważny, by wybrać się na "Kac Wawę", może policzyć, ile razy widać na ekranie Pałac Kultury. Na moje oko radziecki dar architektoniczny pojawia się w co trzeciej scenie kręconej na zewnątrz. Zupełnie, jakby ekipa przyjechała do stolicy na dzień przed rozpoczęciem zdjęć i nie miała czasu szukać innych obiektów zdjęciowych. Co jeszcze dobrego można napisać o "Kac Wawie"? Dialogi rozbawią chyba tylko najmniej wymagających wielbicieli sportowej odzieży, z kolei zawartość 3D w 3D da się liczyć w promilach. Nawet cycki, na których reżyserowi tak bardzo zależało, wypadają w trzech wymiarach słabo. Wierzcie lub nie, kochani, ale w tym sezonie znajdą się lepsze miejscówki niż kino, gdzie będzie można nabawić się kaca. Pijcie z umiarem i nie oglądajcie za dużo złych polskich komedii. RECENZJA z filmweb.pl
-
Ja polecam całą serie Assasina
-
Pewnego razu, czterech nierozłącznych kumpli postanowiło się rozerwać. Doug, czyli prawie pan młody, Phil – jego „best friend”, Stu - dentysta z wyboru oraz Alan – ten, którego inteligencję jest trudno obrazić. Jak łatwo się domyśleć pojedynczo nie stanowią wielkiego zagrożenia, jednak razem tworzą wybuchową mieszankę. Fantastyczna czwórka przyjaciół udaje się do Las Vegas, aby wyszaleć się z okazji ślubu Douga. Wieczór kawalerski rozpoczyna się alkoholowym koktajlem różności na hotelowym dachu. To będzie niezapomniana noc i ciężka przeprawa dla wątroby każdego z nich. Następnie akcja przeskakuje do momentu, kiedy po upojnie spędzonej nocy, imprezowicze budzą się w swoim pokoju. No dobrze, budzą się, ale nie wszyscy. Brakuje Douga, a miejsce libacji wygląda jakby przeszło tamtędy stado dzikich bestii. Stu nie ma zęba, Phil prawdopodobnie w nocy był hospitalizowany, a pan młody… zniknął. Jego miejsce zajął tygrys, który znalazł sobie przytulne miejsce w toalecie. A, i jeszcze w szafce jest dziecko… Skacowani, nie pamiętają co się dokładnie wydarzyło podczas balangi. I nie jest to wyłącznie wina spożycia nadmiernej ilości alkoholu. Przed trójką bohaterów karkołomne zadanie – odnaleźć pana młodego, najlepiej w jednym kawałku (tygrys nie wygląda na zbyt głodnego), zdążyć na ślub, a także zachować wszystko w tajemnicy. Dzień na rauszu nie zapowiada się dla nich beztrosko... Komedie dla dorosłych, bowiem taką kategorie wiekową otrzymał „Kac Vegas”, za oceanem radzą sobie wyśmienicie. Odkąd Judd Apatow udanie reaktywował ten gatunek filmów, co roku do kin trafia kilka pozycji spod znaku męskiego kina. Rubaszny, prostolinijny humor, czasami osiągający peryferie dobrego smaku, to pożywka dla widzów. Nie ma w tym nic dziwnego, niegdyś wołano „chleba i igrzysk” - teraz walki gladiatorów zastępują wygłupy komików na celuloidzie. A śmiejemy się głównie z głupoty ludzkiej, karmieni sprośnymi dowcipami, pieprznymi żartami czy aluzjami do kultowych filmów. Postacie nie są również, tak do końca, absurdalnie przerysowane, wiele cech ich charakterów znajduje odbicie wśród nas samych. Dlaczego obraz Todda Phillipsa chwyta za serce widza? Odpowiedź na to pytanie jest prosta: to naprawdę zabawna komedia przypadków, a ponadto całkiem sprawnie skrojona historia, z wątkami sensacyjnymi i kryminalnymi. Przecież trzeba się dowiedzieć, gdzie zgubił się pan młody, do kogo należy tygrys i dziecko, jak zareaguje narzeczona. Czy wszystkim uczestnikom wieczoru kawalerskiego uda się wyjść z opresji cało? Autorzy starają się nam serwować co rusz nowe, zaskakujące fragmenty nocnych ekscesów. Nie pozwalają widzowi nawet przez moment odetchnąć – tempo akcji nie spada poniżej określonego poziomu. Dowcip goni dowcip, a kolejne gagi są świeże i niepowtarzalne. Dostarczają obraz z rodzaju – zobaczcie sami, jak jedna impreza może zmienić wasze życie. Oczywiście ukazując wydarzenia z przymrużeniem oka, w bardzo krzywym zwierciadle. Odkrywanie wraz z bohaterami szaleństw zapomnianej nocy dostarcza sporo przyjemności, a wszystkie wątki układają się w logiczną całość. Nawet najgłupsze sytuacje mają racjonalne uzasadnienie. Dorośli mężczyźni puszczeni samopas są tak samo niebezpieczni jak pozostawione bez opieki dziecko. Trio muszkieterów na tropie D’Artagnana musi coś sobie udowodnić - Stu uwolnić się spod pantofla apodyktycznej dziewczyny, Alan zyskać akceptację i szacunek kumpli, a Phil pozostać wierny sobie. Cała czwórka aktorsko wypada świetnie – nie przeszkadza nawet ciut drętwy pan młody - Justin Bartha („Skarb narodów”), który znika na cały film, i to jest wielka zaleta jego roli. „Kac Vegas” gorąco polecam jako solidną, niezobowiązującą rozrywkę na każdą okazję, szczególnie na poprawę humoru. Obraz Todda Phillipsa spokojnie pretenduje do miana najlepszej produkcji okresu wakacyjnego w tym roku. Naprawdę warto obejrzeć i obowiązkowo zostać na napisach końcowych. Tytuł: "Kac Vegas" Reżyseria: Todd Phillips Scenariusz: Scott Moore, Jon Lucas Obsada: Bradley Cooper Ed Helms Zach Galifianakis Heather Graham Justin Bartha Jeffrey Tambor Mike Tyson Mike Epps Zdjęcia: Lawrence Sher Muzyka: Christophe Beck Czas trwania: 100 minut Recenzja wzięta ze strony --> paradoks.net.pl
-
Często się zdarza ,że na serwerze jakiś dzieciak się wydziera do mikrofonu a niema żadnych osób ,które mogą go doprowadzić do porządku. Jak temu zaradzić? Jest to bardzo proste! 1.Najpierw klikamy magiczny klawisz "esc". 2. Klikamy opcje "Player list". 3. Następnie wybieramy gracza ,który nas denerwuje i klikamy "Mute in-game voice". 4. Jeśli napisze obok nicku gracza "Mute" to znaczy ,że został on "uciszony" , nie będziesz już go słyszeć. I po wszystkim nie musimy słychać przykrych dzieci.
