2 dni temu miał miejsce kolejny zamach we Francji, w ciągu ostatniego roku w sumie ataki pochłonęły tam ponad 200 ofiar, a na całym świecie islamski ekstremizm zabił około 900 osób(głównie bliski wschód), przy tysiącach rannych. Pytanie, które stawiam dzisiaj odnosi się do przyszłości, co czeka Europę, czyli nas. Mam obawy, że sytuacja jest podobna do Niemiec (republiki Weimarskiej) z końca lat 20 XX wieku. Kilkanaście lat po I wojnie światowej naród niemiecki przeżywał kryzys moralny i gospodarczy. Jeszcze 20 lat wcześniej byli niekwestionowaną potęgą z aspiracjami dominowania nad państwami całej Europy, a teraz Anglia i Francja mają czelność wtrącać się w niemieckie sprawy i narzucać liczbę żołnierzy... Wielu okaleczonych weteranów pała rządzą zemsty, tym bardziej, że wielki kryzys zrujnował im życie, co spotkało większość społeczeństwa, otwierając wolną drogę wszelkiej maści radykalizmom, nie tylko nazistom, ale i komunistom. Tę sytuację znakomicie wykorzystał pan o dźwięcznym imieniu Adolf, obrzydzając je na dziesiątki lat, o ile nie na setki. Jak sytuacja się dalej potoczyła, każdy wie...
Otóż to, radykalizacja społeczeństwa jest zagrożeniem. Obecnie w większości państw Unii Europejskiej władzę dzierżą socjaliści nazywający się socjaldemokracją, tak samo jest z samymi władzami UE. Ich światopogląd ogranicza się do tolerancji i "wolności" każdego przy promocji państwa opiekuńczego, czyli obywatel tak naprawdę ma tę wolność ograniczoną na rzecz państwa, przykładem jest Francja i Polska, gdzie restryktywne prawo ogranicza posiadanie broni przez obywatela( W Polsce to ograniczenie wprowadzili komuniści zaraz po przejęciu władzy obawiając się zbrojnego powstania antykomunistycznego). W tych państwach obywatel żeby się obronić musi wezwać pomoc, która po przybyciu zwykle już nie ma kogo ratować tylko ścigać. Czy nigdy nikt nie pomyślał, że wystarczyło kilka osób uzbrojonych w choćby pistolety w tym klubie gejowskim w USA, żeby powstrzymać masakry 50 osób? ( przypominam, że wydarzyło się to w stanie bez powszechnego dostępu do broni.)
Wracając do sedna sprawy, obawiam się radykalizacji nastrojów społecznych związanych z kompletnie błędną polityką "multikulti" zachodniej Europy. Do głosów dojdą radykalne ugrupowania polityczne.
Ktoś mógłby w tym momencie powiedzieć, że nowe rządy złożone z ugrupowań narodowych mogą okazać się zbawienne i skuteczne w zahamowaniu postępującej islamizacji.
Odpowiadam, że może i tak... ale pojawia się w związku z tym zagrożenie dla Polski. Spójrzcie na Niemcy, ewentualny rozpad UE(co może nastąpić w perspektywie lat 5) pozostawi na scenie politycznej słabą Anglię, słabą Francję i... silne Niemcy, które mogą zakwestionować zachodnią granicę Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej. Tak zwane Ziemie odzyskane czyli Śląsk, pomorze zachodnie, dolny śląsk należą do Polski dopiero 70 lat (!) od czasów Mieszka II utraciliśmy te ziemie na ponad 900 lat. Co zrobi radykalizm niemiecki? Będzie dążył do odzyskania ich ziem... Warto podkreślić, że takich problemów nie mamy z Rosją, którą media i zachód kreują na największego wroga
To jest tylko moja opinia i to są moje domysły, zapraszam do dyskusji, co czeka Europę.