Skocz do zawartości

[KOSZ] Wisła miała już idealnego trenera.


Rekomendowane odpowiedzi

  • Legendarny Fragowicz
Opublikowano

Niemal równe pięć lat temu pracę w Wiśle stracił Dan Petrescu. Dziś rumuński trener ma za sobą grę w Lidze Mistrzów, teraz robi furorę w rosyjskiej ekstraklasie. A Wisła? Wisła jest dokładnie w tym samym miejscu co w roku 2006.

Dziś Bogusław Cupiał już wie, że zwolnienie Petrescu było jednym z największych błędów odkąd jest właścicielem Wisły. Pewnego dnia miał nawet przyznać, że niczego innego tak nie żałuje. Rumun stracił pracę po siedmiu kolejkach sezonu 2006/07, mimo, że w lidze nie przegrał żadnego spotkania i zajmował drugie miejsce w tabeli. W Myślenicach jednak wrzało. Piłkarze narzekali, że nie mają siły grać, bo trenują zbyt ciężko. Styl nikogo nie zadowalał, więc Petrescu musiał pakować walizki.

Cóż straconego? - ktoś mógłby zapytać. Przecież nadarza się świetna okazja, by błąd naprawić. Wisła właśnie szuka następcy Roberta Maaskanta. Odpowiedź jest prosta – krakowian na Petrescu już nie stać. Choć zawsze powtarzał, że do Polski wróci z przyjemnością i to nawet do Wisły, dziś nie brzmi to wiarygodnie. Miesiące dzielą go od momentu w którym na stałe już wkroczy do elity europejskich trenerów. W Rosji już porównują go do Aleksa Fergusona.

Oto co się wydarzyło przez minione pięć lat

Z Wisły Petrescu odszedł zły, ale z dumnie uniesioną głową. Inaczej nie umie. Pracy długo nie szukał, ale nazwa jego nowego pracodawcy nikomu w Polsce nic wtedy nie mówiła. Trafił do miasteczka Urziceni, które według relacji naocznych świadków wygląda jak obóz cygański. W środku tego obozu, za pieniądze lokalnego biznesmena Dumitru Buscaru, powstał elegancki kompleks treningowy. Człowiek przeżywał szok, gdy po godzinnej walce z wybojami na drodze z Bukaresztu, wjeżdżał na gładką nawierzchnię otoczoną starannie przystrzyżonymi trawnikami.

I właśnie tam, za niespełna milion euro Petrescu skompletował ekipę, która dała Unirei tytuł mistrza Rumunii, a o małym miasteczku stało się głośno w całej Europie. - Dobierając nowych piłkarzy kierowałem się przede wszystkim ich charakterem. Kto chce walczyć i pracować, może liczyć na moje wsparcie – tłumaczy Petrescu. Unirea, jako mistrz Rumunii miała zagwarantowane miejsce w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Tam trafiła na Sevillę, VfB Stuttgart i Glasgow Rangers. Popisem ekipy Petrescu był mecz z tymi ostatnimi, na Ibrox Park pokonali gospodarzy 4:1.

Wtedy Petrescu stał się dla polskich klubów nieosiągalny

I zaczęło się. Kilka tygodni później Petrescu odebrał telefon ze szkockiej federacji, która akurat szukała nowego selekcjonera. Choć już szykował się do odejścia z Unirei, odmówił. - Praca z reprezentacją to nie dla mnie. Ja lubię mieć piłkarzy przy sobie przez siedem dni w tygodniu. Wtedy mogę coś z nimi zrobić – przekonuje. Unirea zajęła w grupie trzecie miejsce i trafiła do Ligi Europy, gdzie wylosowała Liverpool. Petrescu nie doczekał rywalizacji z The Reds. Słusznie uznał, że z tymi piłkarzami osiągnął już maksimum i teraz może tylko stracić. Rok po przegranych meczach z Liverpoolem Unirea ogłosiła bankructwo i zniknęła z piłkarskiej mapy Rumunii. Petrescu był już wtedy tam gdzie jego miejsce... W kraju Kozaków.

Znów wszystkich zaskoczył, bo gdy wydawało się, że wreszcie trafi do dużego klubu, wylądował w rosyjskiej drugiej lidze. I to gdzieś pod granicą z Gruzją. W Rumunii szybko potępiono Petrescu. Uznano, że do Kubania Krasnodar udał się tylko za kasą – oficjalnie milion euro rocznie, a Bóg jedyny raczy wiedzieć ile jeszcze pod stołem. Ale Rumun podszedł do sprawy ambitnie. Już w pierwszym roku wprowadził Kubań do rosyjskiej ekstraklasy, a potem długo utrzymywał pozycję lidera! - Gramy najlepszy futbol w całej Rosji – triumfował Petrescu. Krasnodar oszalał ze szczęścia, trzydziestotysięczny stadion co dwa tygodnie pęka w szwach. Na dowód uwielbienia, przy okazji meczu z CSKA Moskwa kibice Kubania wywiesili transparent z podobizną Petrescu i podpisem "Geniusz jest z nami, wspólnie tworzymy historię". O Rumuna zaczęły pytać inne kluby, w maju angielskie gazety informowały, że jest jednym z kandydatów do zastąpienia Carlo Ancelottiego na stanowisku Chelsea, gdzie spędził sześć lat jako piłkarz. Wtedy jednak okazało się, że...

... Petrescu wart jest 15 milionów euro

Taką właśnie kwotę odstępnego wpisano do kontraktu wiążącego Petrescu z Kubaniem. - Sam o to poprosiłem, bo od początku założyłem, że chcę wypełnić umowę z Kubaniem do samego końca – mówi Rumun, który stracił w ten sposób możliwość objęcia Lokomotiwu Moskwa. Wyjechać z Krasnodaru nie jest łatwo, o czym przekonał się najlepszy strzelec Kubania, Lacina Traore. Petrescu wyciągnął go z CRF Cluj za 4 miliony euro. Warto było, bo niedawno do klubu z Krasnodaru wpłynęła oferta kupna 21-letniego piłkarza Wybrzeża Kości Słoniowej warta 30 milionów! - Oferta została odrzucona, bo uważamy, że Lacina wart jest jeszcze więcej – mówi Petrescu. Trudno się dziwić, w 26 meczach ligowych Traore zdobył 14 goli.

onet.pl

  • 3 lata później...
  • Legendarny Fragowicz
Opublikowano

Wiadomość została wygenerowana automatycznie.

Ten temat został oznaczony przez Moderatora jako spam i wyrzucony do -> archiwum.

Jeśli się z tym nie zgadzasz, report.png raportuj ten post, a moderator lub administrator rozpatrzy go ponownie.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Polityka prywatności